Mieszkańcy budynków po nadleśnictwie w miejscowości Drzewce Kolonia nie mają łatwego życia. Do ich miejsca zamieszkania trudno dojechać jest latem, ale prawdziwe problemy zaczynają się w okresie jesienno-zimowym.

Roman Świder mieszka tu od 20 lat, ale mówi, że problem jest jeszcze starszy. – Sama droga do Koryt została zrobiona połowicznie. Przez lata musieliśmy płacić podatki za auto, auta się zużywały, a korzyści zero. Natomiast droga do naszych domów wygląda jeszcze gorzej – mówi nasz rozmówca.

Byliśmy na miejscu i sprawdziliśmy. Droga jest nieutwardzona, nie brakuje tu głębokich dziur. Trzeba zwalniać do minimum i jechać bardzo ostrożnie, a przecież to lato. Prawdziwe schody zaczynają się dopiero, gdy pada deszcz lub śnieg.

– Latem jest w miarę przejezdnie, ale zimą to tragedia. Dzieci do szkoły muszą iść przez śnieg 1,5 kilometra do przystanku, bo autobus do nas nie dojeżdża. Sołtys czasami sypnie piachem z przyczepy i to wszystko, jeśli chodzi o jakieś prace. Droga przy naszym budynku jest gminna, więc gmina mogłaby o nią w końcu zadbać – mówi Roman Świder.

Mieszkaniec Drzewiec Kolonii dodaje: – Tu były takie kałuże, że jak dzieci szły do szkoły, to nie mogły przejść. Sąsiedzi mają trójkę małych dzieci i one muszą zimą iść same na autobus do szkoły o 6 rano. Jak wracają z zajęć, jest już ciemno. Burmistrz o nas nie dba i sołtys tak samo. Jeśli burmistrza nie usuną mieszkańcy, to sam nie odejdzie.

Jak problem rozwiązać? Mieszkańcy wskazują, że wystarczyłoby wysypanie żużlowej szlaki i utwardzenie drogi, bo o asfalcie nawet nie marzą…

fp