ROZMOWA Z TOMASZEM JASKUŁĄ, STAROSTĄ POWIATU SULĘCIŃSKIEGO

Koniec roku 2021 stał się dobrą okazją do rozmowy ze starostą powiatu sulęcińskiego – Tomaszem Jaskułą. Rozmawialiśmy o szansach samorządów lokalnych związanych z Polskim Ładem, ale i zagrożeniach, najważniejszych inwestycjach – m.in. w drogi, oświatę i DPS w Tursku, który jest jednym z najważniejszych ośrodków dla wszystkich mieszkańców powiatu.

Jest pan samorządowcem od wielu lat. To bardzo pojemne pytanie, ale proszę przynajmniej w skrócie spróbować odpowiedzieć – jak zmieniło się pańskie postrzeganie tej samorządności, funkcjonowania organów władzy lokalnej przez te lata?

TOMASZ JASKUŁA: Faktycznie, to bardzo pojemne pytanie. W samorządzie pracuję już 11 lat, bo w wieku 32 lat (w 2010 roku) zostałem burmistrzem. Samorząd jest dynamiczną przestrzenią, która nigdy nie będzie podlegać stabilizacji. Wynika to z faktu, że samorząd to część życia nas mieszkańców i tak, jak w życiu i w samorządzie jutro jest nieprzewidywalne. Ale mogę podkreślić, że zmieniła się między innymi komunikacja z mieszkańcami. Nikogo już nie dziwi fakt, że przez media społecznościowe, mieszkańcy mają dostęp 24 godziny przez 7 dni w tygodniu do włodarza. Mieszkańcy są również dużo bardziej rozeznani w sprawach samorządowych, co powoduje, że wiele problemów rozwiązuje się z dużo większym zrozumieniem.

Z pańskiego doświadczenia – co na dziś stwarza największe możliwości działania, ale jednocześnie, co je najbardziej ogranicza?

Obecna kadencja samorządu to prawdopodobnie największy dostęp do publicznych pieniędzy z bardzo ograniczonym wkładem własnym. Trwający obecnie drugi nabór w ramach tzw. Polskiego Ładu to niespotykana do tej pory szansa na pokonanie części wyzwań dotąd nierozwiązanych. Gminy i powiaty mogą składać do trzech wniosków na zadania związane np. z infrastrukturą wodno-kanalizacyjną, społeczną, kulturalną. To jest szansa, o którą pan pyta. Jest to niestety również i ograniczenie, gdyż przy każdym projekcie wymagany jest wkład własny, który w małych samorządach stanowi często ogromny problem. Samorządy podlegają prawie takim samym prawom rynkowym, jak prywatne przedsiębiorstwa. A mamy wzrost cen energii, cen gazu, kosztów pracy, usług. To „prawie” jednak robi i w tym przypadku ogromną różnicę. O ile przedsiębiorca może podnieść koszt usługi doliczając dodatkowe obciążenia, samorząd niestety ma w tym zakresie bardzo ograniczone możliwości. I te pieniądze, które mogłyby posłużyć jako wkład własny, w kolejnych bardzo ważnych społecznie projektach „zjadane” są przez opłaty na przykład za prąd czy gaz.

Gdyby mógł Pan zmienić jedną rzecz na styku funkcjonowania powiat – gminy, co by to było?

Przeniósłbym niektóre usługi z powiatu do gminy, aby były jeszcze bliżej mieszkańca.

Patrząc na kończący się rok, co wydaje się Panu najistotniejszym zdarzeniem dotyczącym samorządu lokalnego i wpływu na życie mieszkańców na terenie powiatu?

Z pewnością kolejne środki pozyskiwane na modernizację Domu Pomocy Społecznej. Jest to miejsce, które w największym stopniu oddziałuje na powiat. Jeśli wyremontujemy drogę (zawsze tych remontów będzie za mało) w Drzewcach, będzie to odpowiedzią na potrzeby mieszkańców z konkretnego obszaru. Jeśli nie wyremontujemy drogi np. w Malcie (gmina Krzeszyce), to też będzie dotyczyć to konkretnej grupy mieszkańców. Natomiast do DPS w Tursku trafić może każdy wymagający specjalistycznej opieki mieszkaniec powiatu. Stąd bardzo konsekwentnie, od początku pracy obecnego zarządu, to właśnie DPS jest naszym oczkiem w głowie, jeśli chodzi o pozyskiwanie zewnętrznego wsparcia. Dodatkowo wspomniałbym tu o zakupie karetki, która stacjonuje w Krzeszycach, a która ma realny wpływ na poprawę bezpieczeństwa w północnej części naszego powiatu.

Które z tych zdarzeń mają największy, codzienny wpływ na życie mieszkańców?

Niemalże dokładnie powtórzyłbym to, co wspomniałem powyżej. Inwestycje w Dom Pomocy Społecznej i w Szpital Powiatowy. Poprawa jakości usług i infrastruktury w obu instytucjach dotyka najważniejszego obszaru w naszym życiu, czyli zdrowia. Do czasu, kiedy wszystko jest w porządku, być może nie doceniamy tych instytucji. Jednak akurat osobiście przekonałem się, co znaczy opieka paliatywna w naszym szpitalu. Do końca swego życia mój ojciec był znakomicie zaopiekowany właśnie przez pracowników wspomnianego oddziału.

Czy są rzeczy, pomysły, idee, których w 2021 roku nie udało się zrealizować, choć 12 miesięcy temu wydawały się jak najbardziej osiągalne?

Tak. Przejęcie na mienie powiatu budynku po bibliotece pedagogicznej, którą w zeszłym roku zlikwidował urząd marszałkowski. Niestety decyzje zostały przeniesione na rok 2022 i ewentualnie dopiero wtedy będziemy mogli realizować plany związane z przeniesieniem do niego Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej, w której diagnozowane są nasze dzieci.

Co konkretnie panu – Staroście Sulęcińskiemu – sprawiło największą satysfakcję w minionym roku?

Każda pozyskana złotówka, która poprawia komfort życia w naszym powiecie, sprawia mi ogromną satysfakcję. Fundusze pozyskane na szpital, Dom Pomocy Społecznej, drogi (pierwszy etap Sulęcin – Żubrów oraz Kołczyn – Brzozowa), fundusze pozyskane na budowę boiska wielofunkcyjnego przy Zespole Szkół Licealnych i Zawodowych – to wszystko bardzo istotne kwestie.

Co uważa Pan za – ewentualną – największą porażkę?

Brak finalizacji przejęcia budynku po Bibliotece Pedagogicznej.

Jak ocenia Pan współpracę z gminami powiatu?

Rozróżniam dwa obszary tej współpracy. Pierwszym z nich jest obszar inwestycyjny. Plan inwestycji drogowych, zgodny z możliwościami budżetowymi, był taki, że w ciągu 5 lat w każdej gminie wykonamy wspólnie z włodarzem jedną inwestycję. Jesteśmy na półmetku kadencji, a założenia zostały już zrealizowane w 100%. Z niektórymi gospodarzami gmin rozmawiamy o ewentualnych możliwościach kontynuowania takiej współpracy. Kolejny obszar to działania na styku administracji (m.in. pozwolenia na budowę, zgody na wycinkę drzew). I tutaj, jeśli składane wnioski są bez zastrzeżeń, samorząd gminny może liczyć na pełne i profesjonalne wsparcie.

W kontekście gmin – gdzie można szukać poprawy wzajemnej komunikacji czy też pól do wspólnych działań. Czego wypadałoby oczekiwać od takiego partnerstwa?

Lubię powtarzać zdanie dotyczące współpracy innej niż ta, którą opisałem powyżej. Jako włodarze mierzący się z całym zakresem przeróżnych wyzwań, nie za bardzo mamy czas na samorządowe przyjaźnie. Nie jesteśmy tutaj po to, żeby się lubić, pić ze sobą kawki, a po to, żeby rozwiązywać realne zadania, czego od nas oczekują mieszkańcy. Zauważam, że wszyscy włodarze mają tego świadomość, dlatego stawiane przed nami cele realizowane są w 100 procentach. Ponadto wtedy, kiedy jest jakikolwiek temat wymagający natychmiastowej komunikacji, komunikujemy się ze sobą bez jakichkolwiek przeszkód.

Temat rzeka, o którym rozmawialiśmy już kiedyś, to temat dróg powiatowych. Wciąż jest tutaj wiele do poprawy – jakie są perspektywy w najbliższym czasie?

Nie tylko rzeka a ocean! Mierzymy siły na zamiary! Choć nasza praca, pozyskane środki finansowe, otwartość włodarzy (bez nich nie byłoby szans na remonty dróg) to nadal kropla w owym oceanie potrzeb. Nie mamy jednak możliwości zwiększenia możliwości finansowych, gdyż nasz budżet jest jasno określony, a jego zasoby ograniczone.

Skąd wypłynął temat rzekomej likwidacji LO w Sulęcinie? Rozumiem, że to była nieprawda? A czy są jakieś perspektywy rozwoju tej placówki, plany?

A słyszał pan o „chęci zamykania DPS w Tursku”? Również i ta informacja pojawiła się w pierwszym półroczu tego roku i ma tyle wspólnego z prawdą, co istnienie Yeti, który ponoć jest, a nikt do nie widział. Mówi się, że ktoś, kto nie dosłyszy, to sobie dopowie. Tak było i w tym przypadku. Ponadto starosta, jak i zarząd pracują w przestrzeni politycznej, która ma swoich zwolenników i przeciwników. Poziom debaty politycznej w naszym kraju, niestety i w naszym powiecie, często sięga dna. Tak zwani politycy prowokują plotkę, czy manipulują informacją, tylko po to, żeby wywołać efekt obrzucania błotem, w myśl zasady: czym częściej, tym lepiej, bo nie całe błoto się zmyje. Zarząd zdementował te plotki. Osobiście cieszę się, że temat „wypłynął” gdyż otwiera przestrzeń do dyskusji i szerszego zainteresowania się społeczeństwa naszą powiatową edukacją. Siła naszych szkół zależy od tego, ile dzieci z naszego regionu trafiać będzie do naszych placówek. Oczywiście nasze szkoły muszą stać się magnesem, który będzie przyciągał w swoje mury uczniów. Stąd działania podejmowane przez obecnych dyrektorów, zmierzające do poprawy postrzegania obu jednostek. O owych działaniach będziemy jeszcze z większą skutecznością informować.

Kwestia DPS w Tursku. To ważny ośrodek dla całej okolicy. Ale też pochłaniający ogromne koszta?

Obiekt był budowany we wczesnych latach po komunie. Owe budowle charakteryzują się „bogactwem” rozwiązań architektonicznych. DPS był budowany z rozmachem, bo taka była i wizja, i możliwości w tamtym czasie. Niestety po kilkudziesięciu latach funkcjonujemy w innej rzeczywistości. Dzisiaj nikt nie postawiłby takich obiektów, bo oprócz samego faktu wybudowania większą wagę przywiązuje się do utrzymania. Ponadto zmieniły się zasady finansowania tego typu placówek. Kiedyś pieniądze przekazywał wojewoda, dzisiaj koszty przerzucone są na mieszkańców (o ile są w stanie pokryć całość kwoty) oraz na gminy. DPS jednak to miejsce szczególne ze względu na jego charakter, to często ostatni przystanek przed wiecznością. Stąd ogromna troska obecnego zarządu o to, by stwarzać warunku do jego jak najlepszego funkcjonowania.

Czy COVID, czas pandemii wpłynął znacząco na postrzeganie „zarządzania kryzysowego” w praktyce? Albo je jakoś na nowo zdefiniował?

Pandemia przewartościowała zupełnie sposób postrzegania zagrożeń. Nie potrzeba było wojny, aby umierali nasi bliscy na skalę nienotowaną od 1945 roku. Nie potrzebowaliśmy wojny, aby dzieci uczyły się w sposób pozostawiający wiele do życzenia. COVID zmienił naszą pracę, jednak i obnażył nasze niezasadne poczucie „wszechmocy”.

Jak ocenia pan perspektywy samorządów lokalnych po wprowadzeniu Nowego Ładu i zmian podatkowych? Co się może zmienić w sposób najbardziej odczuwalny dla przeciętnego mieszkańca?

Mieszkańcy z pewnością zauważą wysyp inwestycji, które przekładają się w mniejszym lub większym stopniu na poprawę naszego życia. Z drugiej strony, mam wrażenie, że ograniczenie wpływu z PIT i CIT może być początkiem reformy administracyjnej, której niewątpliwie samorządy potrzebują. Niebawem małe gminy i powiaty mogą stracić możliwość finansowego samodecydowania, co prowadzić będzie do utraty płynności finansowych. To tylko moje refleksje i przewidywania, a dopiero w praktyce zobaczymy, czy one się spełnią.

Z jakimi zadaniami – z pańskiego doświadczenia – Starostwo Powiatowe ma największe trudności? Z czego te trudności wynikają?

Nie znam samorządu, który nie narzekałby na niewystarczającą subwencję oświatową. Choć to w skali kraju, województwa, powiatu i gminy ogromne pieniądze, to niestety niemalże w 100 procentach gmin, nie wystarczające na pensje pracowników oświaty.

Jesteśmy po trzech latach obecnej kadencji samorządowej. Z Pańskiego punktu widzenia, co przez te trzy lata udało się zrealizować z kwestii najistotniejszych?

Dotrzymać słowa związanego z deklaracją „w każdej gminie jedna droga” oraz, tak jak wspomniałem, rozpocząć duże zmiany w strukturalne i infrastrukturalne w DPS Tursk.

I jakie są najważniejsze plany do zrealizowania na najbliższe dwa lata?

Dalsze inwestycje drogowe (o ile będziemy dysponować pieniędzmi na wkłady własne do projektów), termomodernizacja DPS Tursk, budowa boiska wielofunkcyjnego przy ZSLiZ.

Jako że jesteśmy w specyficznym okresie roku i ta rozmowa nie musi ograniczać się do spraw czysto zasadniczych, pytanie o to, jaką pan ma radę dla ludzi bardzo „zabieganych”?

Śmierć to doświadczenie, które dotknęło i dotknie każdego z nas, członków naszych rodzin. W dość krótkim czasie przeżyłem śmierć mojego młodszego brata i taty. To były momenty, które odcisnęły piętno na moim „zabieganiu”. Nie dogonimy zajączka, który nam ciągle ucieka, bo tak najprościej można określić czas, zadania, wyzwania, które przed nami stoją, i mamy wrażenie, że nam uciekają właśnie. Czasem zamiast chcieć dogonić tego przysłowiowego zajączka, zalecam wziąć do ręki lornetkę i przez nią na niego popatrzeć, czyli po prostu zwolnić.

Ma pan zapewne swoje sposoby na rozładowanie stresu, na „wyczyszczenie głowy”?

Oczywiście! To spowolnienie, o którym wspomniałem powyżej, to m.in. wspólny czas z moimi dziećmi (ryby, rowery, grzyby), jak i moje pasje – wędkowanie i gotowanie. Wtedy naprawdę przestaje myśleć o 1000 niezałatwionych spraw.
A korzystając z okazji. Życzę Państwu zdrowia, bo ono bezapelacyjnie jest najważniejsze!

Rozmawiał Marcin Kalita

Fot. FB Tomasz Jaskuła – starosta sulęciński