MARTA NIEMIRO, NOWA PANI DYREKTOR TOK, w rozmowie z gazetą FORUM.
Od początku października 2025 roku Torzymski Ośrodek Kultury ma nową panią dyrektor. Marta Niemiro przyjechała do nas z Krosna Odrzańskiego i objęła TOK w bardzo trudnym momencie – gdy przeprowadzony audyt wykazał mnóstwo nieprawidłowości, jakie tolerował poprzedni dyrektor tej instytucji. Zanim więc pani dyrektor mogła się zająć kulturą, musiała poświęcić czas sprawom czysto administracyjnym.
Mimo to, swoją kadencję zaczęła bardzo dynamicznie także jeśli chodzi o szukanie możliwości rozwoju torzymskiej kultury. Trzy wnioski złożone jeszcze w końcówce 2025 roku mogą przynieść dla projektów TOK dofinansowanie nawet na poziomie miliona złotych.
Istnieje realna szansa, by właśnie z funduszy zewnętrznych blask i funkcjonalność odzyskało… stare kino w Torzymiu! To dopiero byłaby wielka sprawa dla całej gminy.
Zacznijmy od pytania podstawowego – skąd pani do nas przyjechała, pani Marto?
MARTA NIEMIRO, dyrektor TOK: Pochodzę z Krosna Odrzańskiego. Tam się urodziłam i wychowałam. Tam też mieszkam. Tam też, między innymi, pełniłam funkcję dyrektora Centrum Artystyczno-Kulturalnego Zamek. Ba, można nawet powiedzieć, że powoływałam tę instytucję do życia.
Czyli ma pani dobre przygotowanie do obecnej funkcji.
Tak – mam odpowiednie kompetencje, by pełnić tę funkcję, którą objęłam w Torzymiu. Mam też doświadczenie filmowca – ukończyłam szkołę filmu i telewizji w Zielonej Górze. W Warszawie w AMA Film Academy kończyłam reżyserię. Mam doświadczenie jako reżyserka, scenarzystka, zrealizowałam kilka filmów krótkometrażowych, między innymi takie, które zasłużyły na międzynarodowe nagrody. A swoją drogą pełnię także funkcję jurora na międzynarodowym festiwalu filmowym. Zaangażowałam się też w produkcję pełnometrażową.
Czy to znaczy, że teraz TOK będzie filmem stał?
Gdyby tak było, nie byłoby chyba źle, nieprawdaż?
Jak najbardziej! Filmy wszyscy lubimy.
Oczywiście mogę prowadzić zajęcia filmowe, bo mam do tego odpowiednie kompetencje. Zresztą jeden z wniosków o dofinansowanie, który już zdążyliśmy złożyć, dotyczy właśnie sfery filmowej. W planie jest stworzenie warsztatów filmowych, których celem będzie powstanie miniserialu filmowego o gminie Torzym, o historiach związanych z miastem bądź z wydarzeniami, które miały miejsca w okolicach. Moim celem jest, by w ten projekt zaangażować osoby z jak najszerszej grupy wiekowej. Chciałabym tym pomysłem połączyć różne pokolenia – i młodzież, i dorosłych, i seniorów. Film na szczęście jest taką sztuką, która doskonale potrafi łączyć pokolenia, nieraz takie ekipy wielopokoleniowe na swojej drodze spotykałam i zamierzam to wykorzystać.
Wyszliśmy od filmu z racji pani zainteresowań. Jednak chcę też zapytać o szerszą wizję TOK-u. Na pewno przyszła pani do nas mając w myśli swój pomysł.
Nie było trudno opracować koncepcję TOK, bo przygotowując się do tej roli, sprawdzałam sprawozdania z realizacji planu pracy tej instytucji i rzucał się w oczy przede wszystkim brak oferty koncertowej. A także brak cyklicznych imprez, które zazwyczaj są w ofercie zarówno większych, jak i mniejszych jednostek kulturalnych i nie mówię tu o imprezach oczywistych typu gminne święto. Jestem przekonana, że w związku z tym łatwo będzie zaproponować coś nowego. Choćby koncerty plenerowe. Zdążyłam już złożyć wniosek o dofinansowanie w programie, dzięki któremu tę lukę – mam nadzieję – uda nam się wypełnić.

Koncerty, film – jasne. A jeśli chodzi o szerszy kontekst?
Mam swoją długofalową wizję TOK-u w oparciu o nowy budynek. Mówię teraz oczywiście o infrastrukturze, ale ona też jest bardzo istotna, czasami wręcz kluczowa. Mówię więc i myślę o miejscu, które będzie miało reprezentacyjną salę, do której będziemy mogli zaprosić mieszkańców, w której będziemy mogli im zaproponować miejsce spotkań, koncertów, integracji. Z salą kinową z prawdziwego zdarzenia. Takie miejsce, które będzie pełniło naprawdę rolę domu kultury i otworzy zupełnie nowe możliwości stając się sercem życia kulturalnego gminy. Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, że to miejsce, w którym dziś się mieści TOK, jest oczywiście pod tym względem kompletnie niefunkcjonalne.
Ambitne. Ale to wymaga czasu. I funduszy.
Przede wszystkim wymaga uzgodnienia z organem nadrzędnym. Ale myślę, że mamy wspólną wizję z panią burmistrz. To punkt wyjścia, o który możemy się oprzeć, pracować i zabiegać o fundusze zewnętrzne pozwalające na realizację tak ambitnego planu. To oczywiście nie jest plan na rok, dwa, czy nawet trzy. To plan zakładający wieloletni rozwój i podjęcie mnóstwa działań w tym kierunku.
Na dziś jednak funkcjonujecie w takich warunkach, jakie widzimy. Społeczność Torzymia oczekuje oferty na co dzień. Tu i teraz. Dotychczas ta oferta była wyjątkowo skromna.
Jeśli mówimy o szeroko rozumianej edukacji kulturalnej, podzielam pana zdanie. Ta działalność powinna być radykalnie zmieniona. Działania edukacyjne, aby nie były nudne, albo by nie ograniczały się do wąskiej grupy zainteresowanych danym tematem, muszą być rotacyjne. Muszą się zmieniać. Jeśli teraz oferujemy zajęcia z haftowania na przykład, to za jakiś czas musimy zająć się lepieniem plasteliny, albo fotografią, albo grafiką cyfrową. To musi być na tyle szeroki i różnorodny zakres propozycji, aby trafiało do nas jak najszersze grono zainteresowanych.
A do tego łatwiej wtedy trafić do różnych pokoleń.
No właśnie! To też jest celem. Zadaniem domu kultury jest stworzenie oferty dla każdego mieszkańca. Niezależnie od jego wieku i niezależnie od zainteresowań. Od najmłodszych do najstarszych. Na razie, z tego, co widzę, najbardziej aktywną grupą w gminie Torzym są… seniorzy i dzieci. Oni mogą dawać dobry przykład innym. Póki co nie widzę tu młodzieży, mimo że na przykład oferujemy warsztaty fotograficzne. Wydaję się, że powinno to być dla nich atrakcyjne. I celem jest, by stworzyć coś, co faktycznie atrakcyjne będzie. Może na przykład zajęcia z zakresu sztucznej inteligencji. Zajęcia z social mediów, co jest szerokim tematem dla różnych grup wiekowych.
Wejście do TOK było trudne. Spodziewała się pani zastać to, co pani zastała?
Absolutnie nie. Byłam przekonana, że od pierwszego dnia moja praca będzie polegała na rozpoznaniu środowiska po to, by zająć się jak najszybciej warstwą merytoryczną naszej oferty, pracą systemową. A tymczasem musiałam tę pracę zacząć od zupełnie innej strony.
Od odgruzowania?
Ciekawie pan to ujął. Ale tak – od programu naprawczego wynikającego z przeprowadzonego w TOK audytu. Trzeba było przede wszystkim zmieniać rzeczywistość – nazwijmy to tak – administracyjną.
Czemu TOK wymagał programu naprawczego?
Wiedziałam o audycie, ale dopiero, gdy rozpoczęłam pracę, miałam okazję zapoznać się z jego wynikami i mogłam stwierdzić, jakie nieprawidłowości wykazał. Okazało się, że tych nieprawidłowości jest wiele – i właśnie dlatego trzeba było wdrożyć program naprawczy TOK. Październik, listopad, grudzień – to pierwsze miesiące mojej pracy i niestety trzeba było je poświęcić na realizowanie wniosków audytu.
Czyli na sprzątanie bałaganu po poprzednim dyrektorze, bo wnioski z audytu są szokujące. Jak pani je zobaczyła, co sobie pomyślała?
Hmm… Im trudniej, tym lepiej – mówiąc z lekkim uśmiechem, bo takie wyzwania są ciekawe. Jednak na poważnie – niestety, wiele spraw administracyjnych było prowadzonych niepoprawnie, a były też kwestie w ogóle niesformalizowane. Trzeba było to wszystko naprawić. I to w tej chwili jest naprawiane. Dla mnie ten audyt był czymś w sumie korzystnym, bo wskazał drogę, którą trzeba iść. Wiedziałam, gdzie trzeba robić poprawki, korekty, co trzeba sprawdzić.
Mamy więc dobrą cezurę. Można wybiec w przyszłość. Co zatem w tej najbliższej przyszłości?
Są złożone już pierwsze wnioski o dofinansowania dla naszej działalności – do ministerstwa kultury, Euroregionu i fundacji PZU. Na około milion złotych. I będziemy się cieszyć, jeśli przejdą one pozytywną weryfikację. Bo to będzie znaczyło, że możemy mieć na przykład własną scenę mobilną, która przyda się we wszystkich miejscowościach gminy na organizację różnych wydarzeń, nie tylko muzycznych. To umożliwi nam także na szerszą ofertę z zakresu edukacji kulturalnej w wielu aspektach, nie obciążając budżetu gminy.
A jeśli chodzi o wydarzenia?
Oczywiście – pod koniec roku mieliśmy Jarmark Bożonarodzeniowy, w który się bardzo jako TOK zaangażowaliśmy. Pod koniec stycznia będziemy zaś chcieli oczywiście zaprosić wszystkich na WOŚP. To na pewno nas mocno pochłonie, bo zespół na razie mamy skromny. Jednak od lutego chcemy mocno zaakcentować nowe wydarzenia i nową ofertę dla mieszkańców.
Rozmawiał Marcin KALITA